Rok kolejny minął.

Co robiliśmy w roku Jubileuszowym 2013? Co się działo u nas w klubie?  Krótkie przypomnienie minionych 12 miesięcy. 

Rok 2013 rok nie byle jaki to rok jubileuszu 40 lecia.    I tak też zaczęliśmy od wielkiego przytupu bo koncertem Andrzej Koryckiego i Dominiki Żukowskiej.

Sala nabita do ostatniego miejsca, koncert trwał prawie 3 godziny. Później poszliśmy na małe co nieco do restauracji. Szczegóły koncertu tutaj.

Jak już zaczęliśmy to dalej poszło gładko. Walne zebranie sprawozdawczo wyborcze.  Wybory i nowy zarząd, z całkiem nowym członkiem – świeża krew może będzie lepiej.

Szara masa członkowska z marca roku 2013 przy realizacji swojej statutowej władzy.

Co raz silniej zaznaczaliśmy nasza obecność w strukturach Tarnobrzeskiego OZŻ Wojtek Augustyn i Mariusz Wiącek w Stalowej Woli na sejmiku.

Nasz człowiek wszedł do zarządu Tarnborzeskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego

Już na początku maja zwodowaliśmy Ducha Bajora na żwirowisku. Jacht po remoncie kapitalnym u Jacka Gołębiowskiego prezentował się wspaniale.

Byłem i  bezalkoholowe piwo piłem w najsłynniejszej tawernie żeglarskiej w Krakowie czyli w Starym Porcie.

W tawernie na honorowym miejscu jako dwukrotny zdobywca Hornu jest umieszczony nasz klubowy kolega Darek Gadomski.

Nie mogło zabraknąć prac porządkowo-remontowych przy naszej bazie w Otałęży w których udział brała duża część członków naszego klubu.

Nie samym żeglowaniem żeglarz żyje – musi się też uczyć zorganizowaliśmy szkolenie z meteorologii, jak czytać mapy pogodowe, gdzie szukać prognoz pogody, jak ją adoptować do warunków lokalnych.

Uczestnicy spływu przed dłubanką Kazia.

Nowe miejsce, nowe 40 lat otwarcie sezonu 2013 zrobiliśmy na wodzie, czyli spływ Wisłą  25 maja.

Zdobywcy wiślanej łachy.

 

Początkiem czerwca byliśmy na Mazurach i Solinie przygotować jachty do sezonu. Chętnych ubiegłorocznych kursantów doszkoliliśmy w zakresie budowy jachtu, jak i rzuciliśmy ich na głęboką wodę samodzielnego żeglowania po Mamarach.

W  ubiegłym roku żeglowanie po Mazurach i Solinie cieszyło się mniejszym wzięciem niż w poprzednich sezonach. Za to zdobywanie słonych mórz  poszło pełną parą.

Na początek Norwegia i rejs Warszawską Nike  po fiordach Ewy i Mariusza

W Norwegii można łowić ryby bez pozwoleń i papierów – Krzysiek złowił to cudo – Karmazyna.

Darek Gadomski zdobywał arktyczne rejony Rosji

Przebił wszystkich Marek Zastawski biorąc udział w regatach samotników na Bałtyku (regaty Poloneza).  Niestety warunki pogodowe sztorm powyżej 8 B spowodowały że większość uczestników w tym i Marek wycofała się z zawodów.

Mazury i Solina cieszyły się mniejszą popularnością zaś Otałęż wręcz przeciwnie. Bardzo często była okazja do prezentacji całego posiadanego przez nas sprzętu.

Dzięki współpracy z kolegami z Tarnobrzeskiej  Kotwicy wzięliśmy dwa optymisty do remontu, który wykonał Tomek Foltman. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Jacht wyremontowany przez Tomka zmienił nazwę na Uleńka

Zorganizowaliśmy szkolenie z zakresu pierwszej pomocy ze szczególnym uwzględnieniem problemów które mogą się pojawić podczas wypoczynku nad wodą.

Jednym z  elementów było ratowanie człowieka za burtą w raz z wezwaniem pomocy.  Impreza została przeprowadzona dzięki pomocy finansowej Starostwa Powiatowego w Mielcu.

Nowe wyremontowane przez Tomka optymisty cieszyły się  dużą popularnością.

Udało nam się pomimo zmian w przepisach i braku odpowiednich aktów wykonawczych  wyszkolić w tym roku dwóch żeglarzy jachtowych. Zdali z powodzeniem egzamin który odbył się na  Wilczej Woli.

Był też rejs foltyllowy na Chorwacji 3 jachty 22 osoby 8 członków klubu z rodzinami oraz sympatycy z Carpatii brali w nim udział

Rejs był z przygodami i muzyką w wykonaniu Jacka i Mariusza „Kalosza”

Zarząd KŻ Orkan mając na uwadze małe zainteresowanie pływaniem na  posiadanych jachtach  z jednej strony oraz to że część naszych członków pływa na „wypasionych 27 -30 stopowych jachtach po Mazurach oglądał w stoczni jachtowej Jeziróko (Tarnobrzeg) budwę jachtów typu Solina 27. Niestety finansowo po za możliwościami KŻ Orkan. Szkoda.

Ostatni weekend września to zakończenie sezonu na Otałęży w tym roku niezwykle udane i huczne.

,

Śpiewy gitara, trunki i żagle na wodzie.

W połowie października  Rafał, Mariusz, Jacek oraz piszący te słowa udali się na Mazury celem zabezpieczenia jachtów na zimę pogoda jak marzenie.  Cztery dni październikowego pływania było jak za starych dobrych czasów, jeden dwa żagielki na wodzie puste (bez ludzi), ale za to pełnie jachtów porty.  Jachty mazurski i solińskie są zabezpieczone i przygotowane do zimowego snu.

Myliłby się ten kto pomyślał że to już koniec. Najwytrwalszy nasz członek Marek Zastawski w listopadzie popłynął na Visby to ponad 200 mil na listpoadowym sztormowym Bałyku. Średnio jacht płynie 5 mil na godzinę. Marek moje wyrazu szacunku i uznania za tą wyprawę.

Początek grudnia można nazwać tradycyjne zakończenie posumowanie sezonu żeglarskiego w Iskierce. Tym razem zaszczycił na Zejman i Garkumpel.

Zejman i Garkumpel w pełnym składzie

 

Jacht klub  Kotwica organizuje coroczną wigilię żeglarską, na której jako przedstawiciel OZŻ byłem zaproszony.

Przedstawiciele KŻ Orkan byli kilkakrotnie w Radiu Leliwa gośćmi Tadeusza Gospodarczyka, był Darek Gadomski opowiadając o swoim rejsie na arktyczne wody, był także Rafał Żak.

Tak wygląda „mostek kapitański”   pod Żaglami Leliwy.

 

Bogaty to był w wydarzenia rok. Udało nam się zdobyć fundusze z Urzędu Miasta, ze Starostwa Powiatowego.

Mariusz Wiącek